Analiza fundamentalna

5/5 - (3 votes)

Stosując analizę fundamentalną inwestor interesuje się jedynie emitentem papieru wartościowego oraz otoczeniem ekonomicznym, w którym on funkcjonuje. Poprzez zbadanie jego kondycji finansowej, jego silnych i słabych stron oraz perspektyw rozwoju, odpowiada sobie na pytanie czy warto zainwestować w jego papiery wartościowe. Kompleksowemu zbadaniu kondycji emitenta towarzyszy analiza jego otoczenia makroekonomicznego i dzięki temu pozwala to na wskazanie podmiotu, który ma najlepsze możliwości wzrostu zysków w przyszłości.[1]

Analiza fundamentalna jest formą wyceny rynku kapitałowego polegającą na ocenie procesów zachodzących w otoczeniu makroekonomicznym giełdy.

Zwolennicy analizy fundamentalnej przy wyborze najbardziej atrakcyjnych spółek odwołują się m.in. do:

  • badania zestawień okresowych oraz bilansów rocznych spółek,
  • analizowania prognoz przyszłych zysków spółki,
  • analizie zysków wypracowanych w danym okresie oraz poniesionych strat,
  • badaniu strategii rozwoju wybranej przez spółkę.

Proces wyboru rodzaju inwestycji odnosi się również do:

  • ogólnej kondycji gospodarczej kraju,
  • realizowanej przez rząd i bank centralny polityki monetarnej,
  • analizy branży, w której działa spółka,
  • silnych i słabych stron, szans i zagrożeń jakie stoją przed daną spółką.

Wynika z tego, że analiza fundamentalna służy do określania opłacalności inwestycji w akcje spółki na podstawie wszechstronnej oceny spółki z przeszłości. Do wniosków dochodzi się po analizie wyników z minimum trzyletniego okresu czasowego działalności spółki. Dla osiągnięcia zadawalającego rezultatu powinno się wydłużyć do 5 lat projekcję czasową analizy wyników spółki. Tak więc w przypadku GPW w Warszawie analitycy dysponują już (dla części spółek) wystarczającą ilością danych do podejmowania decyzji.

Sens analizy fundamentalnej polega nie na wskazaniu firm dobrych, ale na wyselekcjonowaniu spółek, które są lepsze niż ktokolwiek może przypuszczać, czy też sądzić. Analogicznie firmy kiepsko postrzegane przez rynek mogą stanowić doskonałe okazje inwestycyjne, jeśli oczywiście nie są aż tak złe jak to się powszechnie wydaje. Nie wystarczy zatem przeprowadzenie dobrej analizy fundamentalnej – zarobić można jedynie wtedy kiedy przeprowadzona analiza jest lepsza niż analiza konkurencji.

Przeciwnicy analizy fundamentalnej bardzo często podważają możliwość uwzględnienia bardzo dużej liczby różnego rodzaju ryzyk w sporządzanej wycenie spółki, w tym m.in. ryzyka stopy procentowej związanego ze zmianą podstawowych stóp procentowych na rynku, ryzyka kursów walut na rynku, ryzyka siły nabywczej – zwane też ryzykiem inflacji, ryzyka politycznego związanego ze zmianami legislacyjnymi, podatkowymi itp. Analiza fundamentalna nie jest metodą idealną, cechują ją różne wady, które rzutują na uzyskiwane efekty decyzji inwestycyjnych.

Oto najważniejsze z nich:

  • założenie, że spółka, której zyski rosły do tej pory, będzie umacniać się nadal – zyski spółek nie rosną dlatego, że robiły to w niedalekiej przeszłości, lecz dlatego, że spółki są znakomicie zarządzane, dysponują coraz lepszą technologią i są świetnie promowane,
  • założenie, że tempo wzrostu utrzyma się na obecnym poziomie,
  • w życiu gospodarczym nie występują żadne fluktuacje – w gospodarce kapitalistycznej występują ekspansje i recesje, których skutki odczuwają niemal wszystkie przedsiębiorstwa,
  • brak uwzględnienia faktu, że ceny rynkowe wyprzedzają wiedzę fundamentalną.

Jedną z poważniejszych wad analizy fundamentalnej jest przyjmowane założenie o utrzymaniu się obecnych tendencji ujawnianych w raportach finansowych. W prawdziwym życiu gospodarczym tendencje się zmieniają, co powoduje, że prognozowanie staje się znacznie utrudnione.

—————————————————-

[1] P. Zielonka, O przewidywaniu cen akcji, Warszawa 2000, s. 23

Analiza wybranego cyklu koniunkturalnego w Polsce w kontekście polityki monetarnej w okresie transformacji ustrojowej

5/5 - (1 vote)

praca magisterska

Zmiany strukturalne przeprowadzone przez ekipę Balcerowicza należy ocenić zdecydowanie pozytywnie. Po stosunkowo krótkim okresie załamania gospodarki (lata 1990 [1]  i 1991), charakteryzującego się spadkiem realnego PKB, Polska weszła na ścieżkę dynamicznego wzrostu, który trwał do roku 1997. Zmiany PKB w latach 1990- 2006 przedstawia rysunek 9.

Wśród narzędzi polityki monetarnej, zastosowanych przez Balcerowicza, można odnaleźć zalecenie proponowane przez szkołę austriacką. Bank centralny nie zwiększał podaży pieniądza, nie dotowano wszystkich państwowych, nierentownych przedsiębiorstw. Kontrola pieniądza to działanie zalecane również przez przedstawicieli monetaryzmu, jednakże warto podkreślić, że podchodzą oni do problemu agregatowo, w przeciwieństwie do szkoły austriackiej, która podkreśla znaczenie zmian relacji cen. Można przyj ąć, że analizowanie cen poszczególnych dóbr konsumpcyjnych i relacji cen dóbr wyższego rzędu, do niższego rzędu dokonywane przez Balcerowicza w początkowym okresie reform[2], było bliższe podejściu austriackiemu, niż monetarystycznemu.

W latach 1992-1996 NBP kontynuowała walkę z inflacją głównie poprzez[3]:

  • ograniczenie realnej podaży pieniądza,
  • utrzymywanie wysokich stóp procentowych w systemie bankowym na kredyty konsumpcyjne,
  • wprowadzenie rezerw obowiązkowych, wywołujących niedobór środków na kredyty,
  • niższą od ustawowej waloryzację emerytur i rent.

Dzięki tak prowadzonej polityce pieniężnej udało się znacznie obniżyć inflację z 585% w 1990 roku do 19,6% w 1996. Zmiany inflacji w latach 1991 – 1997 przedstawia rysunek 10.

Rysunek 10 Średnioroczna inflacja w Polsce w latach 1991 – 1997.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie Polityka gospodarcza, pod red. H. Ćwiklińskiego, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2004, s. 244.

Pomimo niewątpliwych sukcesów na polu walki z inflacją, spadek wartości pieniądza nadal postępował w zbyt szybkim tempie. W związku z tym zapisano w Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, uchwalonej 2 kwietnia 1997, iż „Narodowy Bank Polski odpowiada za wartość polskiego pieniądza”[4]. Ponadto ustawa z 29 sierpnia 1997 r. o Narodowym Banku Polskim w art. 3 definiuje główny cel działalności NBP jako „utrzymanie stabilnego poziomu cen, przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP”[5]. Dodatkowo, na mocy powyższych ustaw, została powołana Rada Polityki Pieniężnej (RPP), która ukształtowała się 17 lutego 1998 roku. Do głównych zadań RPP należą[6]:

  • ustalanie corocznych założeń polityki pieniężnej i przedkładanie ich do wiadomości Sejmu równocześnie z przedłożeniem przez Radę Ministrów projektu ustawy budżetowej,
  • składanie Sejmowi sprawozdań z wykonania założeń polityki pieniężnej w ciągu 5 miesięcy od zakończenia roku budżetowego,
  • ustalanie wysokości stóp procentowych NBP,
  • ustalanie zasad i stopy rezerwy obowiązkowej banków,
  • określanie górnej granicy zobowiązań wynikających z zaciągania przez NBP pożyczek i kredytów w zagranicznych instytucjach bankowych i finansowych,
  • zatwierdzanie planu finansowego NBP oraz sprawozdań z działalności NBP,
  • przyjmowanie rocznego sprawozdanie finansowe NBP,
  • ustalanie zasad operacji otwartego rynku.

Podstawowym elementem stabilizuj ącym gospodarkę w dziedzinie gospodarki monetarnej było ustalenie przez RPP w 1998 roku średniookresowej strategii polityki pieniężnej na lata 1998-2003, według której inflacja na koniec 2003 roku miała obniżyć się poniżej poziomu 4%. Głównym celem banku centralnego do roku 2003 miała być kontynuacja procesu obniżania inflacji. Ze względu na niedokończony proces transformacji gospodarki polskiej, dodatkowym celem było wspieranie rozwoju rynku finansowego. Celem strategicznym była integracja z Europejską Unią Monetarną i wypełnienie warunków koniecznych do przyjęcia do strefy euro .

W kwietniu 1998 roku RPP uchwaliła założenia polityki pieniężnej na rok 1998 rok, według których inflacja na koniec 1998 roku miała zostać ograniczona do poziomu nie wyższego niż 9,5%[7] [8] na koniec roku, a w ujęciu średniorocznym do 11%. W roku 1998 miał miejsce negatywny, zewnętrzny szok popytowy, wynikaj ący z załamania gospodarczego w Rosji. W wyniku pogorszenia sytuacji ekonomicznej u głównego wówczas importera polskich towarów, zmniejszyło się saldo obrotów bieżących. Czynniki te wpłynęły na ograniczenie tendencji inflacyjnych, co pozwoliło na obniżenie inflacji na koniec roku do poziomu 8,6%.

Początkowo celem Rady Polityki Pieniężnej na rok 1999 było ograniczenie wzrostu cen do poziomu nie przekraczającego 8-8,5%. Jednakże w kontekście znaczącego spadku inflacji w roku wcześniejszym, w trakcie roku cel ten został zredukowany do wysokości od 6,6% do 7,8%. Z kolei w 2000 roku inflacja miała być ograniczona do poziomu nie wyższego niż 5,4%-6,8%, a w 2001 roku – 6-8%.

Od 2002 roku NBP przyjmuje dokładniejsze cele inflacyjne na pewnym poziomie z dopuszczalnymi odchyleniami. W 2002 miało to być inflacja w wysokości 5% +/- 1%, ale w tracie roku bezpośredni cel inflacyjny został zmieniony na 3%.z dopuszczalnym odchyleniem +/-1%. Taki sam cel został obrany na rok następny. Zmiany inflacji w latach 1998-2006 przedstawia rysunek 11.

Rysunek 11 Inflacja liczona rok do roku w Polsce w latach 1998-2006.

Źródło: Opracowanie własne na podstawie Inflacja bazowa, nbp.pl/statystyka/bazowa/bazowa.xls z dnia 04.09.2007.

Średniookresowy cel polityki pieniężnej przyjęty na lata 1998-2003 został wykonany, gdyż inflacja na koniec 2003 roku wyniosła 1,7%. W tym kontekście politykę monetarną należy ocenić pozytywnie. Tak niska inflacja zapewnia względnie stałą wartość pieniądza, nie zaburzając sfery realnej gospodarki, co miało miejsce przy hiperinflacji charakteryzującej początkowe lata transformacji ustrojowej.

W celu kontynuacji kontroli inflacji Rada Polityki Pieniężnej w latach 2004 – 2007 ustalała corocznie bezpośredni cel inflacyjny na poziomie 2,5% +/-1%[9]. Cel ten został osiągnięty poza rokiem 2004, kiedy to ceny bardzo mocno rosły, co było spowodowane zwiększonym popytem zagranicznym wynikaj ącym z przystąpienia Polski do Unii Europej skiej.

Politykę monetarną w okresie transformacji 1990-2006, w kontekście walki z ze spadkiem wartości pieniądza, należy ocenić pozytywnie, gdyż inflacja spadła z bardzo

niebezpiecznego poziomu 585% w 1990 do stabilnego 1,4% w 2006 roku. Ponadto Polska spełnia „monetarne” warunki konwergencji, które należy spełnić, aby móc przystąpić do strefy euro. Jeżeli zostaną też spełnione warunki dotyczące polityki fiskalnej, według zapewnień obecnego prezesa NBP Sławomira Skrzypka możliwe jest przystąpienie do europejskiego mechanizmu walutowego ERM2, poprzedzającego przyjęcie europejskiej waluty w 2009 roku[10]. Korzystny jest również fakt, że Narodowy Bank Polski przez cały okres transformacji nie ulegał presji polityków, ekspertów i społeczeństwa. Rzecznicy polityki „antyrecesyjnej” twierdzą, iż poprzez zwiększenie podaży pieniądza, czyli zmianami w sferze regulacyjnej, można wywołać korzystne efekty w sferze realnej poprzez przyrost produkcji dóbr i usług[11]. Dzięki zrównoważonej i przewidywalnej polityce banku centralnego przedsiębiorcy mogą długofalowo planować swoje inwestycje, co czyni Polskę atrakcyjnym krajem dla inwestorów.

Podsumowując działania polityki monetarnej, prowadzonej przez Narodowy Bank Polski w latach 1990-2006, należy negatywnie ocenić propozycje zmian w zakresie polityki pieniężnej proponowane przez przedstawicieli szkoły austriackiej, które zostały opisane w rozdziale trzecim.

Autor uważa, że wprowadzenie obowiązkowej 100% rezerwy bankowej zagrażałoby gospodarce, gdyż najprawdopodobniej doprowadziłoby do recesji. W długim okresie sfera realna dostosowałaby się do zmniejszonej podaży pieniądza, choć jak twierdził Mises, gospodarka jest w stanie funkcjonować przy każdym zasobie pieniądza w obiegu. Wydaje się jednak, iż proces dostosowawczy byłby bardzo burzliwy.

Powrót do standardu złota należy uznać za nierealny, gdyż wprowadzenie pieniądza kruszcowego tylko w jednym kraju skutkowałoby zaburzeniami monetarnymi wywołanymi przez pozostałe kraje posługujące się pieniądzem bez pokrycia w kruszcu, czyli fiducjarnym. Ponadto, stosowanie złota doprowadziłoby do utrzymania podaży pieniądza na praktycznie stałym poziomie, co w obliczu wzrostu podaży dóbr i usług wywoływałoby deflację. Spadek cen dóbr i usług potrafi mieć bardzo niekorzystny wpływ na gospodarkę, gdyż zniechęca przedsiębiorców do inwestowania.

Głównym argumentem przedstawicieli szkoły austriackiej za likwidacją banku centralnego jest obawa, że jego przedstawiciele manipulując podażą pieniądza wywołaj ą zaburzenia w gospodarce. Ponieważ NBP ma konstytucyjnie określony cel walki z inflacją, nie należy się obawiać, iż bank centralny zacznie podejmować działania w celu wspierania wzrostu gospodarczego. Dodatkowo należy wziąć pod uwagę, że według najnowszych badań , ważnym czynnikiem wywołującym inflację jest wzrost podaży pieniądza, wywoływany przez gospodarki rozwijające się – w roku 2006 podaż pieniądza w krajach rozwijających się wzrosła o 21%, czyli ponad trzykrotnie więcej niż w krajach rozwiniętych[12] [13]. W kontekście globalizacji i liberalizacji przepływów kapitału, przydatna wydaje się interwencja banku centralnego w celu niwelowania niekorzystnych efektów miękkiej polityki monetarnej prowadzonej przez kraje rozwijające się.


[1] Balcerowicz L., op. cit., s. 88.

[2] por. Balcerowicz L., op. cit., s. 65-71.

[3] Węgrzyn A., Inflacja w Polsce w okresie od 1990 roku do chwili obecnej

[4] Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r., Dz. U. nr 78, poz. 483

[5] Ustawa o Narodowym Banku Polskim z dnia 29 sierpnia 1997 r. tekst jednolity ogłoszony w Dz.U. z 2005. nr 1, poz .2.

[6] Rada Polityki Pieniężnej nbp.pl/Home.aspx?f=onbp/organizacja/rada.html z dnia 04.09.2007

[7]  Polityka gospodarcza, pod red. H. Ćwiklińskiego, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2004, s.253.

[8] Dane dotyczące założeń polityki monetarnej na lata 1998-2003 pochodzą z Polityka gospodarcza, pod red. H. Ćwiklińskiego, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2004, 255-265.

[9] Założenia polityki pieniężnej na lata 2004-2007, nbp.pl z dnia 04.09.2007.

[10]  Skrzypek: Polska powinna spełnić kryteria z Maastricht i wejść do ERM2 w 2009 r.

[11] Wilczyński W., op. cit., s.185

[12] The Economist, „The mandarins of money”, nr 8541, 11 sierpień 2007, s. 61.

[13] Ibidem, s. 61.

Analiza cyklu koniunkturalnego

5/5 - (1 vote)

praca magisterska

Przedstawiciele szkoły austriackiej uważają, iż państwo zamiast pozwolić gospodarce „oczyścić się” z nietrafionych inwestycji w produkcję dóbr kapitałowych, prowadzi politykę, która przedłuża i pogłębia kryzys. Do głównych działań, utrudniających rynkowi powrót do równowagi ekonomiści austriaccy zaliczają :

  • podnoszenie podatków – osłabiające działalność gospodarczą, utrudniające tym samym transfer środków z przedsiębiorstw bankrutujących do sektorów produktywnych;
  • zwiększanie wydatków publicznych – im bardziej państwo interweniuje, tym mocniej szkodzi właściwej alokacji kapitału;
  • zapobieganie bankructwom nierentownych przedsiębiorstw – przez promowanie błędnych inwestycji, poprzez zabranianie zwalniania pracowników, którym utrudnia się przenoszenie w sektory racjonalne z punktu widzenia kalkulacji ekonomicznej;
  • sterowanie płacami i cenami poprzez zapobieganie ich spadkowi, utrudniając konieczne bankructwa, zwolnienia i spadki cen, które zachęciłyby przedsiębiorców do realokacji zasobów;
  • wprowadzanie kolejnych pieniędzy do obiegu, co odwleka nieuniknioną i konieczną restrukturyzację.

Nie ma możliwości szybkiego zniwelowania skutków kryzysu, gdyż pozbycie się błędnie podjętych inwestycji, wynikających z ekspansji kredytowej wymaga czasu. Jeżeli rząd chciałby skrócić i załagodzić przebieg recesji to powinien podjąć działania wolnorynkowe. Zmniejszając obciążenia podatkowe, więcej majątku zostanie w rękach sektorowi prywatnemu, co ułatwi proces dostosowawczy. Korzystny efekt przynosi również zniesienie wszelkich regulacji prawnych utrudniających bankructwa nierentownych przedsiębiorstw, zwalnianie pracowników i obniżanie cen. Jednakże, według przedstawicieli szkoły austriackiej, najistotniejsze jest zapobieganie występowaniu cykliczności gospodarki poprzez zmiany w polityce monetarnej skutkujące powierzeniem pieniądza mechanizmom rynkowym.

W sytuacji, gdy jakiś bank ulegnie pokusie emisji banknotów w ilości przewyższającej posiadane rezerwy złota prowadziłoby to do wytworzenia tzw. środków fiducjarnych, czyli nieposiadających pełnego pokrycia w zdeponowanym pieniądzu. Ekonomiści austriaccy uznają emisje środków fiducjarnych za oszustwo, gdyż jak twierdzi [1] H.H. Hoppe „dwie jednostki nie mogą posiadać na wyłączność jednej i tej samej rzeczy w tym samym czasie” . Obowiązek wydania złota na żądanie, bez możliwości korzystania z pomocy banku centralnego, byłoby bodźcem zapobiegającym kreacji pieniądza.

W systemie monetarnym zaproponowanym przez Austriaków banki komercyjne nie mogąc korzystać z kredytu fiducjarnego (circulation credit), mają jedynie możliwość udzielanie kredytu towarowego (commodity credit). Kredyt towarowy, zwany inaczej kupieckim, oznacza przekazanie na pewien, z góry określony czas, oszczędności przedsiębiorcom, planujących zainwestowanie tych funduszy w produkcję. Oszczędności powstaj ą w wyniku powstrzymania się oszczędzających od konsumpcji części dóbr i usług, które mogliby nabyć. Oznacza to, iż kredyt może zostać przyznany tylko w takiej wysokości, w jakiej zostały zgromadzone oszczędności[2] [3].

Trzecią, główną, zmianą w zakresie pieniądza postulowana przez przedstawicieli szkoły austriackiej jest likwidacja instytucji banku centralnego. Według L. von Misesa podstawowym zadaniem polityki monetarnej musi być powstrzymywanie rządu przed stosowaniem działań inflacjotwórczych. Ponadto należy wypracować warunki, które zniechęcałyby banki komercyjne do wywoływania ekspansji kredytowej[4]. Zdaniem Austriaków najlepszą metodą osiągnięcia tych celi jest powierzenie pieniądza wolnemu rynkowi. Tacy ekonomiści jak L. von Mises, F.A. von Hayek, M. N. Rothbard uznawali, iż bank centralny nie jest w stanie odgórnie sterować gospodarką. Argumentowali oni, że nie ma możliwości ustalenia ex ante odpowiedniej podaży pieniądza, tak jak centralny planista nie jest w stanie oszacować zapotrzebowania na inne dobra. Oznaczałoby to, ze nie byłoby organu zwierzchniego nad bankami komercyjnymi, a jedynym bodźcem powstrzymującym bankierów przed nieograniczonym zwiększaniem podaży pieniądza w obiegu, byłaby groźba „runów” na banki. Banki, które działając nieracjonalnie, emitowałyby pieniądze o wartości przewyższającej zdeponowane zasoby, mogłyby zbankrutować w sytuacji, gdy wielu ludzi postanowi podjąć swoje oszczędności.

Wydaje się, że we współczesnym świecie nie ma możliwości, aby rynek pieniężny nie był regulowany przez bank centralny. Przedstawiciele szkoły austriackiej jako argumentu za takim rozwiązaniem używają przykładu Panamy. Kraj ten nigdy nie posiadał banku centralnego. Pomimo, iż Panama uzyskała niepodległość w 1826 roku, była zintegrowana z Kolumbią, której rząd wymusił akceptowanie papierowego pieniądza, bez pełnego pokrycia w kruszcu. Gdy w 1903 roku Panama stała się w pełni niepodległa, w jej konstytucji został zawarty artykuł nr 114: „Republika Panamy nie będzie emitować pieniędzy bez pokrycia. Ponadto, każdy obywatel ma prawo odmówić przyjęcia banknotu, jeżeli uzna go za nie w pełnowartościowy”[5] [6].

Brak banku centralnego w Panamie prowadzi do w pełni wolnorynkowej podaży pieniądza. Dzięki oparciu krajowej waluty o amerykańskiego dolara i uniemożliwieniu prowadzeniu przez państwo ekspansywnej polityki monetarnej udał się utrzymać inflacje na niskim, stosunkowo stałym poziomie – przez ponad ostatnie 20 lat ceny wzrastały średnio o 1 % rocznie . Wartości indeksu cen konsumpcyjnych w Panamie w latach 1986 – 2006 przedstawia rysunek 7:

Rysunek 7 Inflacja w Panamie w latach 1983-2006.

Według przedstawicieli szkoły austriackiej, przykład Panamy potwierdza, iż likwidacja banku centralnego jest możliwa i co ważniejsze, korzystna dla rozwoju państwa. Należy jednak zwrócić uwagę, iż Panama nie jest wystarczająco przekonywującym przykładem przemawiającym za ustalaniem ilości pieniądza w oparciu o niewidzialną rękę rynku, a nie decyzje centralnego planisty. Kraj ten jest silnie połączony gospodarczo ze Stanami Zjednoczonymi, między innymi poprzez oparcie krajowej waluty na amerykańskim dolarze.

Autor wątpi, czy byłoby możliwe przeprowadzenie takiego eksperymentu dla kraju o dużej, znaczącej w skali światowej gospodarki. Traktowanie przez przedstawicieli szkoły austriackiej pieniądza jako dobro, jak każde inne, jest o tyle kontrowersyjne, że z analizy cyklu koniunkturalnego dokonanej przez kontynuatorów myśli C. Mengera wynika, iż zmiana podaży pieniądza jest głównym czynnikiem wywołującym cykliczność gospodarki. Wydaje się, co najmniej nieroztropne, powierzenie tak ważnej kwestii bankom komercyjnym. W dzisiejszym świecie, który charakteryzuje się anonimowością i nastawieniem na pojedyncze transakcje, istnieje silna obawa, że pojedynczy menadżerowie banków komercyjnych będą skłonni wykorzystać swoją pozycję w celu osiągnięcia krótkookresowych korzyści. Wiadomo, iż głównym celem przedsiębiorstwa jest maksymalizowanie jego wartości. Jednakże, w sytuacji, gdy nie byłoby banku centralnego sprawującego kontroli nad systemem monetarnym, niektórzy bankierzy mogliby podjąć próbę oszukania obywateli sztucznie zawyżając podaż pieniądza. W długim okresie banki, które będą postępować w ten sposób zostaną uznane za niegodne zaufania i stracą swoją pozycję rynkową, ale zagrożenie dla prawidłowego działania gospodarki jest zbyt wysokie.


[1] Rothbard M.N., Tajniki bankowości. Podręcznik akademicki, Fijor Publishing, Warszawa 2007, s. 98.

[2]   Hoppe H.H., Hulsmann J.G. , Block W., Against Fiduciary Media, Quarterly Journal of Austrian Economics, numer 1, tom 1, s. 21.

[3]   Mises L. von, Gospodarcze skutki taniego pieniądza.

[4]   Mises L. von., Human action: a treatise on economics, op. cit., s. 224.

[5]   Saied D., Panama Has No Central Bank.

[6]   Saied D., Ibidem.

Analiza cyklu koniunkturalnego według szkoły austriackiej w teorii i praktyce

5/5 - (1 vote)

praca magisterska

Prace inspirujące powstanie szkoły austriackiej datują się na piętnasty wiek, kiedy to późni scholastycy, m.in. Bernardyn z Sienny (1380-1444), Francisco de Vio (1468-1534), i F. de Vitorii (1458-1546), będący następcami Świętego Tomasza z Akwinu, poszukiwali wyjaśnienia ludzkiego działania i organizacji społeczeństwa. Późni scholastycy uznawali, „że drogą do zrozumienia ekonomii jest refleksj ą nad tym, jakie preferencje, cele, poglądy i zamiary mają same osoby podejmujące działania na polu ekonomii oraz obserwacja tego, jak wpływają one na świat fizyczny z jego ograniczonymi zasobami” . Późnych scholastyków z nurtem austriackim łączy teoria wartości. Wartość usługi lub towaru to nie tyle obiektywnie istniejące własności tego towaru, ale informacja, jak poszczególne osoby indywidualnie cenią dany towar. Oznacza to, że wartość ekonomiczna jest kategorią subiektywną, a nie obiektywną.

Poglądy późnych scholastyków były tożsame z zasadą sformułowaną przez głównego przedstawiciela szkoły austriackiej, L. von Misesa: „podstawowym zadaniem ekonomisty jest mówić rządom o tym, czego im nie wolno” . Sprzeciwiali się kontroli cen, podatkom i wszelkim regulacjom dławiącym przedsiębiorczość.

Kontynuatorem myśli scholastycznej był ekonomista irlandzkiego pochodzenia – R. Cantillon (1680-1734), autor pierwszego traktatu ekonomicznego „Essay on the nature of trade in general”, w którym postrzegał ekonomię jako odrębny obszar badań. Na poglądach R. Cantillona wzorowali się przedstawiciele szkoły austriackiej: pieniądz wkracza do gospodarki stopniowo, zmieniając ceny w kolejności, wynikającej z faktu, iż pewne grupy obywateli o określonych preferencjach uzyskuj ą nowe pieniądze jako pierwsi. Podczas procesu dostosowywania się cen dochodzi do zmian względna relacja cen i dlatego zachodzą dostosowania ilościowe[1] [2] [3].

Do Cantillona nawiązywał A.R.J. Turgot (1727-1781), prorynkowy minister finansów za czasów Ludwika XVI. Jego prace ekonomiczne, choć nieliczne, są bardzo znaczące. W „Value and Money” przedstawił wybór ekonomiczny jako subiektywne odzwierciedlenie preferencji jednostki. Z późnymi scholastykami łączyło go przekonanie, iż państwo nie powinno nadawać specjalnych przywilejów poszczególnym gałęziom gospodarki.

Pomimo teoretycznego zaawansowania tradycji preaustriackiej, to szkoła brytyjska końca osiemnastego wieku stała się dominującą siłą, głównie ze względów politycznych.

Powstanie szkoły – czasy Carla Mengera

Publikując w 1871 roku „Podstawy ekonomii”, C. Menger (1840-1921), uznawany za założyciela właściwej szkoły austriackiej, zwanej również psychologiczną, reaktywował scholastyczne i francuskie podejście do ekonomii. „Szkoła austriacka to nie tylko instytucja akademicka, ale również specyficzny sposób myślenia, metoda badawcza i zakres badań”[4]. Dzieło C. Mengera zmieniło sposób postrzegania przez ekonomistów procesów wartościowania i tworzenia cen zasobów. Wraz z L. Warlasem i W.S. Jovenesem C. Menger opracował teorię użyteczności marginalnej. Ponadto C. Menger stworzył i konsekwentnie wykorzystywał prakseologiczną (opartą na ludzkim działaniu) metodę prowadzenia badań teoretycznych w ekonomii.

Tworząc swoj ą teorię ekonomii, założyciel szkoły austriackiej nie zamierzał dyskredytować dokonań ekonomii klasycznej. „Intencją C. Mengera była raczej rekonstrukcja teorii klasycznej ekonomii przez ugruntowanie podażowo-popytowej teorii ceny i teorii monetarnej kalkulacji w wyborach i działaniach konsumentów, oraz naprawa jej nadbudowy przez zaleczenie rozziewu miedzy teorią ceny a teorią dystrybucji”[5].

Istotny wpływ na szkołę austriacką miał wkład C. Mengera w rozwój teorii dóbr. Dobra zostały podzielone na „dobra ekonomiczne” i „dobra nieekonomiczne.” Dobra ekonomiczne to takie, które występują w ilości niepozwalającej w pełni zaspokoić ludzkich potrzeb. Z kolei ilość dóbr nieekonomicznych przekracza liczbę potrzebną do usatysfakcjonowania potrzeb ludzkich. Dobra nieekonomiczne charakteryzuj ą się nadobfitością, więc konsument nie musi ekonomizować swoich wyborów, tak jak ma to miejsce w przypadku dóbr ekonomicznych. Niestety, w świetle współczesnej teorii ekonomii wszystkie dobra są rzadkie i nie ma dóbr wolnych od kosztów. Dobra naturalne, takie jak lasy, plaże lub czysta woda, i usługi dostarczane konsumentowi bezpłatnie, na przykład szkolnictwo podstawowe i ochrona zdrowia, nie wiążą się z żadnym kosztem alternatywnym dla konsumenta. „Nie oznacza to jednak, że są to dobra wolne z punktu widzenia społeczeństwa. Bezpłatna ochrona zdrowia czy oświata wymaga zaangażowania zasobów, które mogłyby być użyte przez społeczeństwo w inny sposób – pojawia się koszt alternatywny, jaki ponosi całe społeczeństwo”[6] [7].

Według następnej klasyfikacji, dobra zostały podzielone na dobra „niższego” i „wyższego rzędu.” Pierwsze z nich to dobra konsumenckie, np. chleb, który służy do zaspokojenia bezpośrednich potrzeb ludzkich. Według C. Mengera „związek przyczynowy między chlebem i wypełnieniem jednej z naszych potrzeb jest bezpośredni” . Czynniki produkcji, będące dobrami wyższego rzędu, zaspokajają ludzkie potrzeby w sposób pośredni. Przykładowo: mąka, piece i praca piekarzy to dobra drugiego rzędu, gdyż dopiero w wyniku włączenia tych czynników do procesu produkcji w celu uzyskania pewnej ilości chleba, staj ą się dobrami pośrednio zaspokajaj ącymi potrzeby konsumentów. Praca młynarzy i młyny, a także pszenica są dobrami trzeciego rzędu, uzyskuj ącymi wartość dobra poprzez wykorzystania tych czynników w produkcji dobra drugiego rzędu. Ten sam tok rozumowania ma zastosowanie dla dóbr czwartego, piątego i wyższych rzędów. C. Menger przedstawia to w następujący sposób: „proces, za pomocą, którego dobra wyższych rzędów są stopniowo przemieniane w dobra niższych rzędów, i dzięki któremu są one przeznaczane ostatecznie do satysfakcjonowania ludzkich potrzeb nie jest nieregularny, lecz podlega, jak wszystkie inne procesy przemiany, prawu przyczynowości”[8]. Przyjęty przez Mengera podział na dobra niższego i wyższego rzędu powiązany jest z rolą kapitału w procesie produkcji, gdyż większy zasób kapitału pozwala przedsiębiorcom inwestować w dobra wyższych rzędów. Taka produkcja jest bardziej czasochłonna, co wynika z używania okrężnych (roundabout) metod produkcji, ale przynosi korzyść w postaci większej ilości wytworzonych dóbr. Tak uj ęta heterogeniczność kapitału została później wykorzystany przez Misesa i Hayeka do stworzenia unikalnej teorii cykli koniunkturalnych.

Z powyższego podziału dóbr wynika teoria wartości i ceny, zaprezentowana w „Podstawach ekonomii”. C. Menger argumentuje, iż jedynie zaspokojenie potrzeb w sposób bezpośredni liczy się dla konsumentów. Dobra pierwszego rzędu posiadają wartość tylko, dlatego, iż ludzie są świadomi zależności pomiędzy satysfakcją, wynikającą z zaspokojenia konkretnych potrzeb oraz konsumpcji danej ilości tych dóbr. Skutkuje to przypisywaniem poszczególnym dobrom wartości ze względu na istotność potrzeb, które zostają zaspokojone.

Czynniki produkcji, czyli dobra wyższych rzędów, biorące udział w produkcji dóbr konsumenckich, nie posiadają bezpośredniego związku z zaspokajaniem ludzkich potrzeb, ale poprzez przyczynowo-skutkowe procesy produkcji, pośrednio je zaspokajają. Zatem wartość czynników produkcji zależy od użyteczności dóbr konsumenckich. „Jeśli wartość dóbr wyższego rzędu jest zależna od spodziewanej wartości dóbr niższego rzędu, których produkcji służą, (…) to koszty produkcji, niebędące niczym innym niż sumami cen, płaconych za różnorodne rodzaje dóbr wyższych rzędów, nie mogą w żaden sposób determinować cen dóbr konsumenckich, ponieważ koszty ich samych są ostatecznie determinowane przez te ceny” .

Procesy zamiany dóbr wyższego rzędu w dobra niższego rzędu (produkcja) i przypisywanie dobrom wyższego rzędu wartości dóbr niższego rzędu (przypisywanie) są połączonymi procesami przyczynowymi, co nierozerwalnie wiąże się z pojęciem „czasu”. Ponieważ nie da się wyeliminować czasu oddzielaj ącego gospodarowanie dobrami wyższego rzędu i rozporządzanie odpowiednimi dobrami niższego rzędu, to trzeba zaakceptować fakt, iż proces produkcji z natury jest niepewny. Produkcję podejmuje się w celu zaspokojenia przyszłych potrzeb, więc sukces rynkowy producenta zależy od trafności przewidywań, co do popytu na poszczególne dobra w przyszłości. W dużej mierze zależy on od wiedzy, jaką posiadają uczestnicy gry rynkowej.

Menger, uznając ekonomię za naukę o ludzkim działaniu, przygotował swoim następcom, głównie L. von Misesowi i F.A. von Hayekowi, przedpole, by mogli stawiać opór przedstawicielom myśli socjalistycznej. Unikalna metodologia, która zostanie szerzej omówiona w dalszej części rozdziału, była przyczyną sporu pomiędzy C. Mengerem, a reprezentantami niemieckiej szkoły historycznej – m.in. G. von Schmollerem (1838 -1917). Negowali oni istnienie uniwersalnych praw w ekonomii. Uważali, że „ekonomia polityczna powinna zajmować się opisem poglądów ekonomicznych w poszczególnych epokach, w powiązaniu z wszechstronnym opisem rozwoju konkretnego narodu” . W „Studiach nad metodą nauk społecznych, a w szczególności ekonomii politycznej”, opublikowanych w 1883 roku, C. Menger argumentował, iż ograniczenie przedmiotu nauki ekonomicznej jedynie do opisu historycznych zjawisk społeczno-gospodarczych jest szkodliwe i metodologicznie niesłuszne. Polemika pomiędzy przedstawicielem szkoły austriackiej a G. von Schmollerem, przerodziła się w ostry spór i otrzymała nazwę „spór o metodę.” [9] [10]

Pomimo upływu ponad 130 lat od ukazania się „Podstaw ekonomii”, twórczość C. Mengera można uznać za bardzo dokładne i ponadczasowe wyjaśnienie ekonomicznego sposobu myślenia. Potwierdzeniem tego może być fakt, że kolejne pokolenia przedstawicieli szkoły austriackiej czuły się studentami założyciela szkoły austriackiej i „wychowankami” jego dzieła. L. von Mises odnosząc się do mengerowskiego postrzegania ekonomii przyznał się, „że dzieło to zrobiło z niego ekonomistę” .

[1]   Sirico R.A., Powiązani myśli późnych scholastyków i szkoły austriackiej ze współczesną katolicką myślą ekonomiczną.

[2]   Czym jest „Ekonomia Austriacka ”?

[3]   Snowdon B., Vane H., Wynarczyk P., Współczesne nurty teorii makroekonomii, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1998, s. 373.

[4]   Machlup F., Ludwig von Mises: a scholar who would not compromise.

[5]   Salerno J., Carl Menger.

[6] Kamińska T., Kubska-Maciejewicz B., Laudańska-Trynka J., Teoria podejmowania decyzji przez podmioty rynkowe, Wydawnictwo Uniwersytetu Gdańskiego, Gdańsk 2002, str. 12.

[7]   Salerno J., CarlMenger, op.cit.

[8]   Ibidem.

[9]   Ibidem.

[10]  Stankiewicz W., Historia myśli ekonomicznej, Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 1998, s. 205.

Analiza SWOT

Głosuj na tę pracę

praca magisterska

Do określenia pozycji strategicznej, a zarazem formułowania strategii przedsiębiorstwa służy metoda SWOT – najstarsza i uniwersalna metoda analityczna wywodząca się z analizy SWOT. Nazwa SWOT powstała z pierwszych liter angielskich słów Strenghts (mocne strony organizacji), Weaknesses (słabe strony organizacji, Opportunities (szanse w otoczeniu), Treats (zagrożenia w otoczeniu). Analiza SWOT swymi korzeniami przypomina koncepcję analizy pola sił K. Lewina z lat pięćdziesiątych. Jest ona uproszczoną wersją analizy pola sił (wykorzystuje ten sam schemat analizy) dopuszczając jednocześnie – w odróżnieniu od poprzedniczki – dużą swobodę w doborze technik oraz procedur (narzędzi), wykorzystywanych do określenia szczegółowych składników w swojej procedurze. Analiza SWOT jest opisywana w literaturze i wykorzystywana w praktyce jako jedna z metod rejestracji i klasyfikacji czynników warunkujących strategię firmy i jako tak rozumiana metoda wykracza poza znaczenie pojęcia analizy strategicznej. Dlatego też stosowanie nazwy analiza SWOT jest myląca, ponieważ jest ona raczej propozycją, jak prowadzić analizę strategiczną i jak uwzględniać jej wyniki w planowaniu strategicznym.

W takim rozumieniu analiza SWOT jest metodą SWOT, czyli algorytmem procesu analizy strategicznej, propozycją systematycznej i wszechstronnej oceny zewnętrznych i wewnętrznych czynników określających kondycję bieżącą i potencjał rozwojowy firmy. W praktyce jednak pojęcia analiza i metoda SWOT używane są zamiennie. Analiza SWOT jest kompleksową, najbardziej wiarygodną i skuteczną metodą analizy strategicznej. Pozwala skoncentrować uwagę na najważniejszych strategicznych czynnikach w każdej z czterech grup (S,W,O,T). Z uwagi na swoją dokładność (którą można w dowolny sposób określać, przechodząc od prostych technik badań do zupełnie wyrafinowanych) jest to metoda interdyscyplinarna, partycypacyjna (aby wyeliminować subiektywizm ocen), pracochłonna i kosztowna, a przy tym elastyczna. Najważniejszą bodaj, jednak zaletą tej metody jest przedstawienie w sposób niezmiernie syntetyczny i obrazowy pozycji strategicznej organizacji z uwzględnieniem wszystkich możliwych  czynników oddziaływujących na nią (o ile zostaną uwzględnione w analizie), a także łatwe przejście do planowania strategicznego. Schemat analizy SWOT wymusza dostrzeżenie wewnątrz organizacji zarówno mocnych, jak i słabych stron, a w otoczeniu zarówno zagrożeń, jak i szans rozwojowych. Nie wszystkie potencjalne siły, słabości, okazje i zagrożenia są istotne, lecz tylko te, które mogą być związane ze strategiami możliwymi do podjęcia przez organizację.

Analiza SWOT jest oparta na prostym schemacie klasyfikacji: wszystkie czynniki mające wpływ na bieżącą i przyszłą pozycję organizacji dzieli się na:

  • zewnętrzne w stosunku do organizacji i takie, które mają charakter uwarunkowań wewnętrznych,
  • wywierające negatywny wpływ na organizację i mające wpływ pozytywny.

Ze skrzyżowania tych dwóch podziałów powstają kategorie czynników:

  • zewnętrzne pozytywne – szanse (O),
  • zewnętrzne negatywne – zagrożenia (T),
  • wewnętrzne pozytywne – mocne strony (S),
  • wewnętrzne negatywne – słabe strony (W).

Metoda SWOT polega na identyfikacji przedstawionych czterech grup czynników, opisaniu ich wpływu na rozwój organizacji, a także możliwości organizacji osłabiania lub wzmacniania siły ich oddziaływania. Wzajemne powiązanie ze sobą szans i zagrożeń z mocnymi i słabymi stronami firmy pozwala na określenie pozycji strategicznej firmy. W analizie SWOT nie jest konieczne systematyczne wyodrębnianie i opisywanie wszystkich czynników, ale zidentyfikowanie czynników kluczowych, które mogą mieć decydujący wpływ na przyszłość przedsiębiorstwa lub zastosowanie innych narzędzi do badania firmy i otoczenia. Korzystne jest wykorzystanie metody progresywnej aproksymacji.

W metodzie SWOT można wyróżnić następujące etapy:

  1. Określenie profilu przedsiębiorstwa.

Analizę strategiczną wykonuje się na określone potrzeby. Zakładając, że ogólna koncepcja firmy (wizja – orientacja właścicieli lub kierownictwa organizacji) jest zawsze mniej lub bardziej znana, na początek należy wstępnie określić zagadnienia dotyczących profilu i zakresu działalności przedsiębiorstwa (domen), wybrać w przybliżeniu rodzaj klientów i ich zaspokajanych potrzeb (segmentów rynku). W przypadku, gdy informacje te są już znane (firma istniejąca) można od razu przejść do analizy sensu stricte uwzględniając cel analizy, jak również misję organizacji.

  1. Identyfikacja szans i zagrożeń w otoczeniu.

Pierwszym etapem analizy jest badanie makrootoczenia. W przypadku trudności w zbudowaniu scenariusza (metoda scenariuszowa) należy podzielić makrootoczenie na segmenty w celu odszukania w każdym z nich kluczowych szans i zagrożeń. Korzystne jest przy tym określenie prognoz i trendów czynników oddziałujących na przedsiębiorstwo. Następny krok w analizie otoczenia dotyczy badania sektora (sektorów), w którym działa przedsiębiorstwo i dokonania analizy jego atrakcyjności. Można posłużyć się tutaj także listą czynników na wzór analizy makrootoczenia lub wykorzystać inne narzędzia, takie jak: model „pięciu sił” Portera, metoda punktowej oceny atrakcyjności sektora, profil ekonomiczny sektora czy krzywą doświadczeń. Kolejnym etapem analizy sektorowej jest określenie struktury sektora i sporządzenie mapy grup strategicznych. Ostatnim – bodaj najważniejszym – zadaniem w analizie sektorowej jest rozpoznanie możliwości konkurentów w swojej grupie strategicznej i ich reakcji na zamierzenia strategiczne firmy.

  1. Identyfikacja i analiza mocnych i słabych stron przedsiębiorstwa. Przyjęcie do badań wnętrza firmy metody bilansu strategicznego jest procesem bardzo czasochłonnym i niejednokrotnie nieopłacalnym. Dużo bardziej efektywniejsze jest posłużenie się listą kluczowych czynników sukcesu lub metodą analizy łańcucha wartości. Możliwe jest też opracowanie cyklu życia produktu i technologii w celu określenia perspektyw rozwojowych firmy i jej potrzeb kapitałowych.
  2. Określenie pozycji strategicznej organizacji (przedstawienie jej na wykresie) uzasadnia przejście do następnego etapu tej metody – planowania strategicznego.
  3. Planowanie w zarządzaniu strategicznym sprowadza się do opracowania wariantu (wariantów) strategii z określeniem misji organizacji (wykorzystując informacje zebrane w trakcie analizy strategicznej).

Każda cecha, która ma wpływ na przedsiębiorstwo powinna być dokładnie opisana, a wielkość jej oddziaływania na firmę określona przez osobę analizującą w skali punktowej np. 1-10, przy czym liczba 10 odpowiada maksymalnemu wpływowi danego czynnika na organizację. Wyniki przedstawia się w tablicy, oddzielnie dla analizy otoczenia i oddzielnie dla potencjału firmy.

Przykładowe tablice przedstawiono poniżej:

Strengths       Ocena Weaknesses    Ocena
1 1
2 2
3 3
4 4
5 5
6 6
Razem                      40 Razem                   25
Rys. 45. Punktowa wycena S i W.

Źródło: opr. własne na podst. Berliński L. „Wykłady i ćwiczenia z Zarządzania Strategicznego” Politechnika Łódzka, wydz. Organizacji i Zarządzania, studia podyplomowe dla inżynierów, sem. III i IV, 1998/1999

Opportunities    Ocena Threats       Ocena
1 1
2 2
3 3
4 4
5 5
6 6
Razem                     35 Razem                   50
Rys. 46. Punktowa wycena O i T.

Źródło: opr. własne na podst. Berliński L. „Wykłady i ćwiczenia z Zarządzania Strategicznego” Politechnika Łódzka, wydz. Organizacji i Zarządzania, studia podyplomowe dla inżynierów, sem. III i IV, 1998/1999

Po obliczeniu sumarycznej ilości punktów dla każdego z czterech sił (S,W,O,T) można określić Atrakcyjność Rynkową firmy (na rynku), która jest funkcją O,T (okazji i zagrożeń) – A = f (O,T) i dana jest wzorem [8]:

O

AR = —-

O + T

gdzie: O – oznacza sumaryczną ilość punktów z tabeli po stronie O (Opportiunities), a T – oznacza ilość punktów po stronie T (Threats). Dla wyników z tabeli AR = 0,41.

Pozycję Rynkową przedsiębiorstwa, która jest funkcją S,W (mocnych i słabych stron firmy) – PR = f (S,W) wyznacza się wzoru [8]:

S

PR = —-

S +W

gdzie: S – oznacza sumaryczną ilość punktów z tabeli po stronie S (Strenght), a W ilość punktów po stronie W (Weaknesses).

Dla wartości z tabeli PR = 0,62.

Ustalenie położenia punktu, który reprezentuje pozycję strategiczną na tym wykresie sprowadza się matematycznie do porównania sumy punktów (z wcześniej prezentowanych tabel) na odpowiednich osiach O-T i S-W, przy czym zasadą jest odjęcie mniejszej wartości od większej i odłożenie tej różnicy na danej osi po stronie większej z liczb. Punkt przecięcia prostych prostopadłych do osi przechodzących przez te punkty wyznacza pozycję strategiczną organizacji. Obliczanie różnicy w ten sposób zapobiega występowaniu w metodzie liczb ujemnych.

Obrazowo można przedstawić pozycję strategiczną firmy jako punkt na wykresie (w zależności od sumarycznych wyników dla poszczególnych kategorii S,W,O,T) [8].

Położenie punktu reprezentującego pozycję strategiczną przedsiębiorstwa zawiera głęboki sens strategiczny.

Pozycja maxi-maxi oznacza uprzywilejowaną pozycję na rynku. Występuje przewaga mocnych stron nad słabymi i szans nad zagrożeniami. Strategia organizacji powinna iść w kierunku utrzymania tej pozycji.

Pozycja maxi-mini oznacza przewagę mocnych stron firmy nad słabymi, ale zagrożenia występujące w otoczeniu przeważają szanse. Główny wysiłek organizacji powinien być nakierowany na ograniczenie wpływu zagrożeń i wykorzystanie pozostałych okazji rynkowych w oparciu o swoje mocne strony.

Pozycja mini-maxi oznacza przewagę szans nad zagrożeniami, ale niestety również przewagę słabych stron firmy nad mocnymi. Działania zarządu firmy powinny zmierzać do poprawienia kondycji przedsiębiorstwa w obszarach
niewydolnych (niekonkurencyjnych), gdyż bez takich (radykalnych) posunięć wykorzystanie okazji rynkowych przez firmę nie będzie możliwe.

Pozycja mini-mini reprezentuje niesprawne przedsiębiorstwo (przewaga słabych stron nad mocnymi) w środowisku pozbawionym szans korzystnego działania (przewaga zagrożeń nad szansami). W przypadku rozważania decyzji o rozpoczęciu działalności, to inwestycja taka z góry skazana jest na fiasko. W przypadku istniejącej firmy, jedynym ratunkiem może być głęboka restrukturyzacja, a nawet całkowita zmiana profilu działania. Kołem ratunkowym są przede wszystkim „właściwi ludzie na właściwym miejscu” i silna wiara wszystkich pracowników, że pokonanie trudności jest możliwe. W innym przypadku należy przedsiębiorstwo jak najszybciej sprzedać, o ile znajdzie się nabywca lub zamknąć ponieważ dalsze funkcjonowanie nie ma sensu, a bankructwo jest nieuniknione.

Takie podejście do analizy determinuje charakter i rolę metody SWOT, ukierunkowując ją głównie na strategiczne dopasowanie (strategie fit) ze wskazaniem na zasoby firmy, jak również jej ogólne cele. Dzięki rozróżnieniu czynników pozytywnych i negatywnych generalne wytyczne metody SWOT sprowadzają się do prostych pod względem formalnym zachowań, ale trudnych koncepcyjnie (trywialne rozwiązanie są z reguły wykorzystane) i praktycznie – w realizacji (wymagają zwykle dużych nakładów sił i środków): •unikać zagrożeń,

  • wykorzystywać szanse,
  • wzmacniać słabe strony,
  • opierać się na mocnych stronach.

Działanie takie odpowiada na wykresie pozycji strategicznej firmy kierunkowi poruszania się w stronę obszaru oznaczonego maxi-maxi.